niedziela, 30 grudnia 2012

Summaries of book time! part 3

Teraz nieco inne książki. Ostatnia 3 część, podsumowań ksiązkowych.łagodniejsza.

Kiedy przeczytałam recenzje z tyłu książki..od razu mnie zafascynowała. Po pierwsze- to prawie głównym bohaterem jest..kot.. A po drugie..opowiada o zgorzkniałym 40latku, który jak sądzę jest antyspołecznym człowiekiem ( prawie takim samym jak ja) .nie lubi ludzi i ciężko mu utrzymywać jakiekolwiek relacje. Aż tu nagle pod Jego drzwiami stoi ..kot. Niesamowita i fajna książka. Nie jestem dokładnie z Warszawy, ale z Konstancina- czyli spod Wawy :) I na końcu ksiązki jest wzmianka o pomocy dla konstancinskiego azylu :) Uroczy przypadek! I ogromne zaskoczenie!  Akurat trafiłam w empiku na  przeceny i kupiłam o połowę aż, tańszą. Zapłaciłam 14 zł :)

















Z GŁĘBI SERCA.
Książka nieco z tych romantycznych...momentami o zabarwieniu erotycznym. Jednak książkę mogę polecić i  chłopakom i dziewczynom w każdym wieku.Uwielbiam tego typu ŻYCIOWE KSIĄŻKI. Dorastające dzieci, rozwód .Matka zostaje sama z nimi. Ojciec odchodzi do innej młodszej kobiety...ta zachodzi w ciążę.Niezrozumienie dzieci.Matka wiąże się z innym pewnym mężczyzną...bardzo ..sprawnym fizycznie.Tak to określę..żeby nie zdradzić wszystkiego ;) Bardzo polecam. Również kupiłam a 15 zł z przeceny :)




i na koniec wyjątkowo, nie muzyka dzisiaj tylko..Nick  i Jego genialna przemowa do młodzieży :) Przystojniaczek skubany ma poczucie humoru ;) Ubawiłam się po pachy.Ale ze względów fizjologicznych <eh to spanie > obejrzałam tylko 12 minut.A wiem że ta godzina poświęcona na obejrzenie tego, nie będzie stracona! Enjoy! x


Summaries of book time! part 2

I kolejna książka.NICK VUJCIC -BEZ NÓG, BEZ RĄK , BEZ OGRANICZEŃ

Zapewne wielu chrześcijan Go kojarzy.. to magiczny chłopak..niedoopisania jest to, jakim pięknym człowiekiem jest. Nie tylko zewnętrznie, ale i wewnętrznie ( przede wszystkim! ).Nick jest z zawodu motywatorem .Czyli osobą która motywuje, zachęca innych żeby jak najlepiej żyć. Brać od życia jak najwięcej. Być dobrodusznym dla innych etc.Jak widać..Nick wyróżnia się tym że od najmłodszych lat..musiał sobie radzić bez nóg  i  rąk.Na swoją stronę internetową wrzuca codzienni 1:30 podcasty o motywacji na dany dzień.Milo się Go słucha. Pierwszy raz o Nim dowiedziałam się na religii.Miałam w liceum o tyle fajnego księdza że puszczał nam dużo fajnych filmów. Z yt też.



A oto książka.Łatwo dostępna.Kupiona w Empiku za 42 zł. bodajże.Na pierwszym zdjęciu z piękną siostrą Michelle,przyjrzeć sie bliżej i kropka w kropkę podobni:)

 






A teraz książka, która wywróciła nieco moje życie duchowe i wiarę w Boga.SPOWIEDŹ HERETYKA.Przeciwstawna do tej powyżej. Wywiad z wokalistą Behemoth.Nergalem.Nie wiem w sumie, dlaczego jakiś tam black metalowy muzyk ma mi mówić i mam mu wierzyć w to co pisze. Ale to, w jaki sposób mówi, jest na prawdę interesujące i zaczynam co raz bardziej skłaniać się do Jego wersji.Że Boga nie ma. Ludzie wierzą w coś czego nie są tak na prawdę pewni..coś się NIBY zdarzyło pare tysiecy lat temu..ktoś napisał jakąś tam ważną książkę i wszyscy jej zaufali ...wiele dni potem myślałam o tym ,az poczułam zniesmaczenie do kościoła. Dzisiaj niedziela- byłam w kościele. Ale od 8 miesięcy już nie byłam u spowiedzi.A to o czymś świadczy. Coś się ze mną stało. Po tej ksiązce niedługo coś innego się stanie.Ksiązkę można kupić PRAWIE WSZĘDZIE.Tą zakupiłam w...Biedronce. W empiku nieco droższa bo o 10 zł.   cena normalna- 42 zl.cóż..polecam.i tym wierzącym..i tym nieco mniej i tym pośrodku <tak jak ja teraz>


Summaries of book time! part 1

Obiecany post od podsumowaniu książkowym. Książki które zrobiły na mnie wrażenie odcisnęły piętno ;) a więc zaczynamy :
PRZEWODNIK PO LONDYNIE .Jak na fankę i maniaczkę brytyjskości - musiało to zagościć na mojej półce. Pomimo że tam nigdy nie byłam  liczę na to że kiedyś się przyda. A przyda się raczej bo to jedno z moich marzeń które musi się spełnić.Kosztował około 23 zł. Trochę żałuję że taki kupiłam.. że zamówiłam przez neta w Empiku, bo sądzę że jest to dość ogólnikowy przewodnik.Niby jest cała rozpiska- gdzie się znajdują poczty, kościoły, muzea, oczywiście co warto zwiedzić, co ile około kosztuje, jakieś banki.Wydawało mi się że firma Copernicus jest jedną z najlepszych w przewodnikach. Jednak nie.. nie tego oczekiwałam. Na pewno nauczka na następny raz, żeby nie kupować tego typu książek przez neta.







Skoro już lecimy tonem brytyjskim to kolejna książka o Anglii. PRZEWODNIK KSENOFOBA.Prześmiewcza, satyryczna książeczka.Bo malutka , bo cieniutka, bez obrazków za całe 9.90. Opisuje świetnie stosunek Anglików do innych narodowości..Jak inaczej zachowują się w stosunku do Europejczyków...jak doAmerykanów.. jak to na prawdę jest z tym piciem herbaty o godz 17. < jednak to prawda.Anglicy rzucają wszystko, nawet w trakcie seksu ...aby tylko napić się  o 5.pm wymarzonej english tea.>. Podobno są różne zwyczaje picia herbaty .Muszę się w to bardziej wgłębić! No i oczywiście jest tam także mowa o wielkim poszanowaniu dla Królowej.Która jest dla nich niczym matka.
Książka nie jest łatwo dostępna. Też zamawiałam przez Empik. Ale bardzo polecam!














sobota, 29 grudnia 2012

Summaries of music time!

Czas podsumowań..Tych koncertowych..muzycznych...na razie.Wieczorny post po godzinie 21-to bardzo sprzyjająca atmosfera.


Cóż..chyba nie trzeba tłumaczyć ;) To moje tegoroczne zdobycze.

Od góry od lewej - Czesław Śpiewa -Tesco Value, Songs for the Gatekeeper 

Czesław Śpiewa- POP 

Na dole od lewej :

Babyshambles- Down in Albion

Rammstein - Made in Germany

Muse- The 2nd law


Jak widać przewaga brytyjskości. Jestem zakochana we wszystkim co brytyjskie, stąd mój wybór. Uwielbiam te zespoły. Londyn - to moja kolebka na ziemi. tak bardzo chciałabym tam kiedyś pojechać.. może i zamieszkać .. Rammstein - miłość siostrzana. Od 27 siostry nauczyłam się takiej muzyki...takiego większego kopniaka muzycznego.I tak mi zostało. Babyshambles to oczywiście Pete Doherty którego kojarzy większosc osob z zachlanych imprez .Wiecznie zaćpany i roznegliżowany brudas.Jednak nie dla mnie. Dla mnie inteligentny koleś z Anglii..zagubiony nieco. Genialny muzyk..No wiele się zmieniło we mnie odkąd z Martyną napisałysmy list do więzienia w którym siedział Peter <można było pisać listy i Go wspierać > .Odpisał .Ta euforia..pamiętam to jak dziś..to spotkanie z Martyną..nerwowe siedzienie na przystanku..otwieranie z dusza na ramieniu listu PROSTO Z LONDYNU. To było na prawdę coś dla nas..piękne wspomnienia.Muse od dawna za mną chodziło. Uprising..Hysteria- podstawowe hity. 3 miesiące przed łódzkim koncertem wgłębiłam się w ich twórczość i ją pokochałam.Może kiedyś kupię jakąś inna ich płytę.Skłaniam się ku Absolution Tour. 

Czesia Śpiewa-jącego chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Grajek- wolno sobie żyjący.Od dawna chciałam iśc na Jego koncert.Kiedy dowiedziałam się że będzie 14 listopada w Stodole- od razu zakupiłam miejsce w 4 rzędzie centralnie przed Czesławem i wyczekiwałam cierpliwie na ten piękny dzień. Nie rozczarowałam się. Jest tak samo p.erprznięty  na żywo ..w rzeczywistości ..jak i w necie czy w telewizji..pozytywnie oczywiście. Kocham tego włóczykija.






Płytowa kolekcja. Wiem wiem..tak niewiele.. Bo dopiero od dwóch lat prowadzę koncertowe życie. W kolejności kupienia są na tym zdjęciu. Pierwsza to HURTS -Happiness- niesamowity brytyjski band z Manchestery który poruszył mnie swoją lirycznością i nutką nostalgii ale i miłosnych spraw. W marcu ruszam na ich koncert do Palladium. 

Jamie Cullum- The Pursuit.  
Poznałam Jamiego dość w śmieszny sposób..rok temu ...wakacje..nuda.. włączam tv4- leci 

brytyjska edycja x factor- a tam TAKI PRZYSTOJNIAK . od razu google. kto to jest..kim on 

jest..musze Go poznać! No i tak się zaczęło. Pracuje nad nową płytą. Trochę się obawiam, ale 

mam cichą nadzieję na nieco inny album. Zobaczymy.Brytyjski współczesny król jazzu.Thats all.

Kasabian -Velociraptor.
Impact zaliczony.
 Zaliczony i 4 marca- C Halle w Berlinie- jednak w połowie. Jechac z Wawy potem do Gorzowa

..z Gorzowa do Kostrzynia i z Kostrzynia dopiero do Berka- po czym człowiek na mrozie.. w 9 

godzinnym oczekiwaniu na ukochany zespół.. dowiaduje się że koncert jest przeniesiony na 2 

czerwca..bo frontman ma zapalenie gardła - bezcenne.

Nie pojechałam 2 czerwca- zjazd i egzaminy. Pech życiowy koncertowy- moja specjalność.Tyle
 zmarnowanych pieniędzy...a potem nie pojechanie....Opener 2012...Noel Gallagher w Gdańsku

 również..kurde.Szkoda mi tych dni.








Moje tegoroczne perełki :)  Kasabian z Berlina, Impact, Muse i Czesiek. Od razu widać który bilet najbardziej sfatygowany - impactowy. 7 GODZIN W SŁOŃCU , UPALE ? co to dla nas !  a potem porażone i spalone nogi...ból głowy... ale warto było czekać...byłyśmy w 3 rzędzie ..a przede mną centralnie Tom z Kasabian - żyć nie umierać ! Choć już prawie tam umarłam...z wycieńczenia. Bilet posługiwał - jako wachlarz.










Hurts już grzecznie czeka, schowany pod stolikiem :)  Osobiście nie podoba mi się 

ten bilet, wzór napisu zespołu powinien być taki jaki zespół ma na swojej stronie czyli 

takie litery jak na płycie. No ale..to już taki tam niuans mało znaczący..ważne że to bilet 

do NIEBA. Idę na nich z koleżanką którą poznałam w Łodzi na Muse ..a właściwie 

to..przed halą :) Która jest z Poznania:)
 Jutro post o ksiązkach które przeczytałam i baaardzo polecam .A także ich małe 

recenzje !
Piosenka na wieczór..nostalgiczna ..i piękna jak ten post ;)  żegnam się z Wami 

brytyjsko -     x





Post at 6 am on a Saturday? Why not?

Obudziłam się bo znów mnie dopadły skurcze nóg.Nie jest to fajne, kto tego choć raz doświadczył. Wczoraj pierwszy dzień po świątecznym 6 dniowym urlopie i stąd moja pomyłka.Myślałam że dzisiaj wtorek.No cóż..i tak dzisiaj idę do pracy, ale na ..9...  więc musiałabym godzinę później wstać tylko, ale zawsze coś.  Nie lubie robić w weekendy.To takie przygnębiające..większość wtedy ma wolne. Już drugi raz rozpoczęłam dzień od 30 minutowego streachingu.Takie tam - przygotowania do spełnienia przyszłorocznego postanowienia noworocznego. Pewnie niedługo wrzucę moją pięknie spisaną listę postanowień.Tymaczasem zmykam się dalej porozciągać i muszę dokończyć tabelki w których będę zaznaczać czy się wywiązała z postanowienia danego dnia .Na dzisiaj nieco refleksyjnie...prosto z Wembley.Piosenka która już zawsze będzie mi się kojarzyć z filmem  7 pounds.Enjoy

piątek, 28 grudnia 2012

Life though beautiful, so fragile is..

Nie wiedziałam jak to przetłumaczyć.Pewnie i źle to zrobiłam. Nieważne.
Życie choć piękne tak kruche jest.Jedna z piękniejszych, ale uważam że nie najpiękniejszych piosenka Golden life.Dzisiaj ,po 6 dniach wolnego w święta, powróciłam do pracy. Ciężko bo ciężko,ale nie było w sumie tak źle jak myślałam. Teresa znów mnie nakryła na tym że nie odkurzam pod łóżkami.Smutno mi  było z tego powodu.Po tym co zobaczyłam później w jednym z pokojów już nie było mi smutno.Było mi BARDZO SMUTNO I PRZYKRO.
Dzisiejszy post nazwałam tak nie bez kozery.  Kiedy już zbierałam się do wyjścia, został mi jeden pokój jeszcze do sprzątnięcia, ale pojechałam na dół bo nie wiedziałam czy ten gość zostaje czy wyjeżdża i poszłam zamienić się z koleżanką pokojami.Nasze biuro zamknięte więc idę szukać w pomieszczeniu służbowym, otwarte, lecz nikogo nie ma.Ok.idę dalej wzdłuż korytarza.Widzę jakieś czarne worki, śmieci jakiś, albo pościeli <doszłam do tego wniosku później > , więc pomyślałam że to na pewno jakiś strasznie brudny pokój był i sama kierowniczka Teresa zdecydowała się go zrobić. Nie myliłam się. Kiedy zajrzałam do pokoju od razu rzuciło mi się w oczy rozebrane łóżko, jedna plama mokra, jakby coś było prane tam przed chwilą i dużo dużych krop krwi na podłodze.Wystraszyłam się.Nie powiem że nie.Wy także byście się przestraszyli. Zajrzałam do łazienki, Teresa "myła" podłogę ."Myła" bo ją rozmazywała.Większość była we krwi. Ale tak bardzo byłam zainteresowana tym że jeszcze jeden pokój mam zrobić że nie pytałam co się stało.
Wróciłam na górę kończyć ostatni pokój , zabrałam śmiecie, chemię i idę szukać Teresy, nie było jej w pokoju 111 zakrwawionym, tylko dyrektor hotelu. Za chwilę Teresa pojawia się w drzwiach, daje mi kluczyki do biura żebym się podpisała. Poszłam do biura, podpisałam się tam gdzie miałam i pytam Teresy - dlaczego tyle krwi tam było?  Ona odpowiada- Bo żyć się pewnemu mężczyźnie odechciało.
Zamurowało mnie.Wcześniej rozmawiałam z inną koleżanką i ona powiedziała, że karetka zabrała tego gościa. Czysta rzeź.
Przez całe dzisiejsze półtorej godziny powrotu do domu, myślałam o nim.O tym jak w jednej chwili można zrujnować sobie życie. A w szczególności o tym, co ten człowiek mógł przeżywać, co przeżył, czego doświadczył,czego się dowiedział< może choroba ?> że zdecydował się na tak radykalny krok.

Podziwiam go.To na pewno.Ile człowiek musi mieć odwagi żeby coś takiego zrobić. Jednego jestem pewna- ogromnie mu teraz współczuję.Współczuję mu powrotu do szarej <dla niego > rzeczywistości. Powrotu do codziennych obowiązków, męczarni życia jaką przeżywał przed tą sytuacją. Bardzo teraz o tym myślę, nie wiem która koleżanka go zastała w tym pokoju, ale..nie wiem co ja bym zrobiła gdyby mnie przyszłoby otworzyć pokój z pewnością że nikogo tam nie ma, a tymczasem na łóżku leżałby ledwo żywy człowiek skąpany we krwi..


Wystarczy jedna chwila by zgasić je.....

wtorek, 25 grudnia 2012

Fucking XMAS TIME!

Oh..święta...dupska nie mogę ruszyć..a dopiero Wigilia minęła. Postanowiłam unowocześnić i wzbogacić moją bibliotekę lastową  w nieco nowe albumy które jeszcze nie zagościły w niej.Oczywiście mi zawsze jest mało. Ściągnęłam iTunes  i skroblowało po 1.30 sekund..ok..akceptowałam to przez 2 godziny, po czym zaczęło mnie to wkurzać, bo chciałam całe utwory słyszeć, więc zaczęłam kombinować,a że wszystko po angielsku jest no to się trochę tu pozmieniało.I teraz ani WMP mi nie skrobluje ani iTunes 1.30 sekundowy..jestem wkurzona załamana i zdezorientowana i nie wiem co mam zrobić..może ktoś poradzi coś ?
Tymczasem idę się ogarnąć i wychodzę na dwór żeby zaczerpnąć świątecznego powietrza.Po powrocie, albo jutro wezmę się za prezentacje które muszę zrobić na 19 stycznia .. w następnym poście, więc pewnie 31.12 napiszę swoje postanowienia noworoczne.Nie robiłam ich od dwóch lat, więc nazbierało się ich trochę.Stwierdziłam wtedy że postanowienia są bez sensu i dlatego przestałam je robić.Zresztą..mam jeszcze parę dni na przemyślenie niektórych bo nie jestem pewna co do wszystkich.Zrobię też listę rzeczy które mogę nazwać Things that meant that I'm a happy person, and this year was beautiful.

niedziela, 23 grudnia 2012

The beginning is always difficult

Na początku powinno się napisać skąd wzięła się moja wena do pisana bloga i skąd taka a nie inna nazwa użytkownika..a ja powiem krótko - kogo ciekawi , niech sam sobie sprawdzi. To już mój 4 blog. Na poprzednie nie miałam czasu, były zbyt pracochłonne, followersów miałam dość sporo.Zrezygnowałam z nich.Ten natomiast będzie odskocznią od świata rzeczywistego.
Jestem Agnieszka .Mieszkam pod Warszawą i mam 21 lat. Miłością moją są koncerty, kolekcjonowanie różnych brytyjskich pierdół, rzeczy związanych z ulubionymi zespołami, ciągłe udoskonalanie swojego pokoju.  Prowadzę fotobloga o muzyce i rzeczach związanych z UK  pod adresem http://dynamicznastrzalka.tumblr.com/  .Mam także swój profil na last fm http://www.lastfm.pl/user/dynamiczna   z którego widać jak bokami wylewa się brytyjska muzyka którą kocham. Kocham Anglię, kocham jej każdy skrawek, kocham Londyn. Moim marzeniem które mam nadzieję spełnię do 25 roku życia jest podróż do Londynu..na miesiąc może 2 a w najgorszym przypadku z którego będę również szczęśliwa- na tydzień..Choć na tym blogu będę opisywać recenzję płyt, książek rzadziej i w głównej mierze koncertów na których byłam, to sądzę że znajdę też czas na jakieś niewielkie refleksje.
Święta tuż tuż, nie da się ukryć. Postanowiłam się wgłębić bardziej w muzykę Korn z racji tego że jestem mocno zainteresowana wybraniem się na Impact Fest na Bemowie.A i więcej czasu teraz mam. Nie powiem, nieźle grają, to coś dla mnie .Może się skuszę o kupno ich płytki ?